Ja tylko pozwole sobie nie zgodzic sie z teza Pancha, iz dowodem na to, ze samorobki sa ok i sa legalne jest fakt, iz zaden wydawca nie sciga tego procederu. Otoz jest to teza mylna. Dlaczego?
Z prostego powodu - chodzi o PR firmy. Gdyby np. Portal rozpoczal teraz krucjate przeciwko samorobkom, bylby skonczony. Wyzwano by nas od kapitalistow zadnych kasy, krwiopijcow rzucajacych sie na biedne dzieciaki itp. Moglbym zwijac manatki, bo fala krytyki srodowiska by po prostu Portal i jego PR zmasakrowala.
Zadna firma nie odwazy sie isc na wojne z fanami, nawet w slusznej sprawie. Lepiej przemilczec to.
Przyladem z sasiedniego podworka jest przypadek BODAJ Metallici lub innego mega znanego zespolu (chyba to wlasnie byla Metallica) ktory poszedl na wojne z uzytkownikami sieci P2P i totalnie na tym stracil, ludzie zaczeli na nich wieszac psy itp, zespol przegral ta wojne i zrazil do siebie nawet tych, co nie kradli jego utworow. Pyskowki nigdy nie wychodza na dobre.
Tak wiec fakt, iz zaden wydawca nie atakuje samorobek nie jest dowodem na to, ze sa one legalne, lecz po prostu wynika to z obawy o PR firmy. Lepiej nie sprzedac 100 gier (samorobki) niz stracic twarz w wojnach i pyskowkach na internecie.
I teraz taki osobisty przyklad. Pojechalem na konwent do Lubilna. Z Gliwic to jest daaaaleko. Pojechalem tam promowac swoje gry. Mialem stolik, uczylem grac w Zombiaki i NS HEX. Klasyczne konwentowe dzialanie. Podeszlo 2 gosci, usiedli do Zombiakow, zagrali, widze, ze sie dobrze bawili, pytam: "Podobalo sie? Chcecie kupic?", a oni: "Super gra, ale nie dzieki." nastepnie wyciagneli kartke, dlugopis i zanotowali sobie ilosc poszczegolnych kart w decku i poszli sobie do domu robic samorobke.
Tu nie chodzi o te 25 zeta. Ale czulem sie mimo wszystko jak idiota. Poswiecilem gosciom pol godziny czasu tlumaczac reguly, specjalnie przyjechalem do Lublina pokazywac i promowac gry... Przyznaje, prywatnie czulem sie, troszke jednak okradziony. Dymalem pol Polski, by nauczyc gosci grac w gre, a oni sobie ja wzieli i przerysowali. Tyle jesli chodzi o szacunek dla autora i wydawcy.